Piła V


Link 03.11.2008 :: 00:37 Komentuj (3)
Zrecenzowanie "Piły" nie jest dla mnie zadaniem łatwym. Jest to seria filmów, która jest bliska memu sercu, a znienawidzona przez sporą część globu( na "Piłę" najczęściej wrzucają ludzie, którzy jej nie widzieli tudzież zrazili się po zobaczeniu jednej makabrycznej sceny). Albo ilość "Pił" się nie podoba : och to aż pięć części! A zastanówcie się ile części jest Bonda czy Gwiezdnych Wojen. A cała seria"piły" jest jak jeden film - tak się wątki z każdej części zazębiają i przepalają -np: nieznacząca scena z części 3 nabiera ogromnego znaczenia w 4! No ale zabieram się za recenzowanie części piątej.

Pan Układanka nie zabija ludzi, nie mści się - on poddaje ich resocjalizacji, daje im lekcję, której tematem jest bez cenność ludzkiego życia. Oczywiście, trudne tematy lepiej się przyswaja podczas gier "edukacyjnych" niż nudnych wykładów. A że podczas takiej gry można stracić rękę to szczegół. Można też stracić życie, ale to tylko wtedy kiedy kieruje się instynktem zamiast przestrzegać prostych reguł, które każdemu uczestnikowi "zabawy" przedstawione są wyraźnie na dyktafonie.
W piątej części Pan Układanka także się pojawia, ale tylko we wspomnieniach. Czynnego udziału w grach nie może brać, bo mu się zmarło po drodze do tej części. Ale udało mu się znaleźć sposób na nieśmiertelność - na kontynuowanie jego dzieła. Jest nim następca Pana Układanki - detektyw Hoffman. W piątej odsłonie serii dowiadujemy się jak Hoffman stał się uczniem Układanki, a także jak radzi sobie z kontynuacja dzieła mistrza.
W "Pie V" brak ciekawych pułapek i oryginalności części pierwszej. Ale fabuła nadal wciąga, zakończenie zaskakujące - choć nie tak jak w poprzednich częściach -jest. Oczywiście, przy "Pile" nie ma mowy o nutce grozy - to moim zdaniem horror nie jest. Nie chodzi o straszenie widza odcinaną nogą, a raczej o pokazanie co człowiek jest w stanie zrobić by ocalić swoje życie i ile jest dla niego warte życie drugiego człowiek w obliczu zagrożenia własnego. Po takiej interpretacji "Piła" staje się filmem z przesłaniem. Trzeba tylko dopatrzeć się go pod "ręką i  mózgiem na ścianie".
"Piła V" nie zawodzi, ale tez nie zachwyca. Jest filmem dobrym, ale w porównaniu do poprzedniczek nieco gorszym. Cała serię "Piły" polecam wszystkim tym, którzy nie mają problemów z widokiem wnętrzności. Znajdziecie w tym filmie rozrywkę i małe co nieco do przemyślenia.


Była żona Pana Układanki po jego śmierci dostała tajemnicze pudełko. Co kryje w środku?

Taki dyktafonik nie wróży niczego dobrego. Lepiej jednak wyraźnie wysłuchać instrukcji na nim zapisanych!

Na sam koniec dodam, iż uwielbiam soundtrack z "Piły"( mówię tu w sumie o każdej z części). Film nie wywołuje u mnie dreszczy przestrachu, ale muzyka - och, owszem. Instrumentalne utwory oddziałują tak mocno na moja wyobraźnię, że nigdy nie słucham ich przy zgaszonym świetle - przed oczyma stają mi wtedy pułapki z "piły" tak wyraźne, że aż namacalne. Czuję pod palcami rdzawą i chropowata powierzchnie urządzeń, które użyte zostały podczas gry Pana Układanki, słyszę krzyki ofiar, krzyki, które równie dobrze mogą być moim własnym. Świadczy to o genialności tych utworów - nie każda muzyka umie tak oddziaływać. A że czasami lubię się bać to i muzyki z "Piły" posłucham;]
Draka;]


Iluzjonista


Link 13.11.2008 :: 22:04 Komentuj (6)
Trudno nie porównywać "Iluzjonisty" do "Prestiżu". Oba filmy mówią o Iluzjonistach z dziewiętnastego wieku. I mimo całkiem małdnych ujęć "Iluzjonista" przegrywając.
Fabuła "Iluzjinisty" przypomina nieco bajkę - biednego chłopca i księżną łączy uczucie, które potrafi przetrwać nawet 15 lat rozłąki. Przez ten okres czasu biedny chłopiec staje się dobrze zarabiającym magikiem - Eisenheimem(Edward Norton), a jego ukochana księżna (Jessica Biel)ma zostać narzeczona następcy cesarskiego tronu. Czy Księciowi Leopoldowi (Rufus Sewell) uda się zdobyć rękę arystokratki, której serce należy do iluzjonisty?
Fabuła, pierwszy minus filmu. Jest przewidywalna i wtórna - ile to już razy mieliśmy nieszczęśliwych kochanków? Nawet śledzenie jak powoli Inspektor Uhl(Paul Giamatti) rozwiązuje tajemnicę Iluzjonisty nie jest wciągające - a to dlatego, że zanim Inspektor wpada na genialne rozwiązanie, uważny widz zna je od dawna. Także prowadzenie samej akcji jest zbyt spokojne i wolne - film z tajemnica powinien przykuć do ekranu, a nie dawać możliwość wyjścia na herbatkę i nie przegapienia żadnego elementu dochodzenia do rozwiązywania zagadki.
Musze przyznać, ze bardzo rozczarowały mnie sztuczki wykonywane przez iluzjonistę. O ile w "prestiżu" były to triki, które można wykonać, tak w "Iluzjoniście" były one zasługa speców od efektów specjalnych - zbyt baśniowe by naprawdę iluzjonista mógł je wykonać. Przeszkadzało to w odbiorze głównej postać - miał nas oczarować iluzją,a nie czarami(szkoda, że nie miał różdżki!).
Film nie grzeje ani pod względem fabuły, ani wykonania. Jest bardzo przeciętny, przewidywalny, a w niektórych momentach po prostu nudny.



Draka - podam jeszcze kilka newsów przy okazji:
1.Już w tym tygodniu swa premierę na DVD maja takie filmy jak "Kung fu panda" i Książę Kaspian - oba filmy warto zobaczyć!
2.Wspaniała muzyka z "Mrocznego rycerza" nie weźmie udziału w wyścigu o Oscara - a to z powodu zbyt wielkiej ilości osób pracujących nad nią. Szkoda, bo to naprawdę świetna ścieżka dźwiękowa!