Miasteczko Halloween


Link 07.10.2008 :: 22:32 Komentuj (4)
Poprzednio recenzowałam "Camp rock" -musical kierowany do młodzieży...Teraz czas na "Nightmare Before Christmas" musical TEORETYCZNIE kierowany do dzieci...

Tima Burtona powinien znać każdy kto się filmem interesuje - to jeden z najciekawszych i najoryginalniejszych (zaraz obok mojego ukochanego Tarantino) reżyser współczesnego kina. Burton łączy bardzo ciekawe elementy ze sobą, tworząc filmy które stają się kultowe. W przypadku "Miasteczka Halloween" reżyser funduje nam niezwykła mieszankę :animowany musical zaprawiony dużą dozą groteski i postaci rodem z horroru.
Jack Skellington jest mistrzem straszenia w swoim mieście, które wraz z wieloma innymi potworami i straszydłami zamieszkuje. Jest to miasteczko Halloween, w którym tylko to święto jest obchodzone. Jednak Jacka zaczyna to całe przerażanie innych nudzić, szuka więc czegoś nowego. Przypadkiem podczas przechadzki w lesie trafia do innego miasteczka - takiego w którym króluje Boże Narodzenie. Jack postanawia więc wprowadzić nowe święto w swoim miasteczku...
Tim Burton postarał się by w tym miejscu film nie stał się cukierkową rodzinną opowiastką o świętach - nie o to przecież chodzi. Potwory produkujące prezenty i Jack -kościotrup - w stroju Świętego Mikołaja zamieniają Boże Narodzenie w prawdziwy koszmar.

Geniusz Tima Burtona potwierdza fakt, że taką niezwykła fabułę opowiedział w piosenkach i wierszowanych wypowiedzeniach narratora. Piosenki te są wspaniałe - soundtrack "Miasteczka Halloween" jest jednym z lepszych jakie słyszałam(kompozytorem muzyki jest Danny Elfman, który od lat współpracuje z Burtonem - tworzą świetny duet!). Jednak zaznaczę, iż nie są to utwory dla każdego -piosenki typu Burton'owskiego przepełnione są czarnym humorem.

"Miasteczko" zostało nakręcone przy zastosowaniu jednej z najstarszych technik animacji - metody poklatkowej. Wymaga ona bardzo wiele pracy, ale efekt końcowy jest naprawdę imponujący. Każda postać to kukiełka chodząca po niezwykle klimatycznym świecie stworzonym na potrzeby filmu.

"Miasteczko Halloween" nie trafi do każdego widza - dzieci mogą sie po prostu przerazić( nie zapominajmy,że główny bohater to kościotrup, jego pies jest duchem, a ukochana się rozpada!), a dorosłych może zdegustować( no bo to przecież nie do pomyślenia, żeby w animowanym musicalu śpiewano co zrobią świętemu Mikołajowi - a nie są to przyjemne rzeczy:P). Jednak ta grupa odbiorców do których film trafi, pokocha go do końca życia. Jest to jedne z najlepszych filmów Tima Burtona, który mimo iż został nakręcony w 1992 roku przestarzała technika animacji jest popularny po dziś dzień!


Dodam jako ciekawostkę, że postać Jack a z "Miasteczka Halloween" jest kultowa - można ją znaleźć na wielu produktach i gadżetach, a także na ...ciele sławnych ludzi. Przykładem jest Davey Havok wokalista AFI czy Pete Wentz z Fall out boy


A piosenki z filmu były wykonywane przez naprawdę wielu wykonawców:


Na koniec:fragment filmu - porwanie Świętego Mikołaja!


Draka, wierna fanka filmu;]


Camp rock


Link 05.10.2008 :: 22:09 Komentuj (12)
Disney postanowił odżyć - kiedyś produkował niezapomniane animacje dla dzieci, dziś wziął się za filmy dla młodzieży, I jeśli chodzi o te produkcje sprzed lat - pozostaną one nie zapomniane - potrafiły one także przekazywać ważne prawdy ukryte w animacji( weźmy na przykład "Dzwonnika z Notre Dame", który mówił nie tylko o nietolerancji i chęci zabicia cyganów w imię dobra, ale także o ślepym pożądaniu - mam na myśli uczucia tego sędziego Frollo do tej cyganki Esmeraldy - no nawet na stosie jak ją miał to się pytał czy wybiera jego czy śmierć!). A te filmik dla młodzieży to są tworzone dla ćwierć mózgowców, przepraszam jeśli fanów obrażam!
Skupię się teraz na najnowszym dziele - "Camp rock". Utalentowana dziewczyna marzy o pojechaniu na obóz kształcący muzyków. Niestety ze względów finansowych nie może sobie pozwolić na Camp Rock. Ale dla chcącego nic trudnego - udaje jej się dostać na obóz jako pomoc kuchenna. Na miejsu dziewczyna kłamię i udaje inną osobę aby dopasować się do towarzystwa( w ilu to już było filmach?) -szczególnie zależy jej na sympatii divy obozu i jej dwóch marionetek(układ jak z filmu "wredne dziewczyny"). W między czasie poznaje zafochanego gwiazdora(och, Joe Jonas utalentowanym aktorem nie jest i lepiej niech filmów nie robi...Chociaż pociesze go - jego braciszek Nick wypadł jeszcze gorzej od niego;P), który na tymże obozie odrabia pańszczyznę(czyli wujaszek i braciszkowie go zmuszają do odnalezienia własnego ja nad pięknym jeziorem wśród rozwrzeszczanej młodzieży)ucząc tańczyć obozowiczów.
Podsumowując moje dość chaotyczne streszczenie - film ma dość płytka treść. Kolejny dobry pomysł - tak jak w przypadku "High school musical"( musical w liceum-pomysł fajny - wykonanie plus scenariusz - do bani)- tylko coś problem z ładnym opakowaniem pomysłu( oj, dziewczęta rozumiem,że wam wystarczy fajna śpiewająca koleżanka i Jonas brothers do szczęścia, ale ja mimo wszystko najbardziej liczę na fajną historię)."Camp rock" jest zbyt schematyczny by zadowolić mnie, ale przynajmniej jest mniej cukierkowy od "High school musical".
Jeśli chodzi o młode talenty - to może i ładnie tańczą i śpiewają, ale płyty ich nie kupię, na koncert nie pójdę - zbyt to sezonowe gwiazdki są. Co do gry aktorskiej - trochę szkolna, ale młodzi są to się jeszcze nauczą.

Tak na koniec podsumuje wszystko, wymieniając plusy i minusy, gdyż ponieważ mam wrażenie,że bardzo chaotycznie mi się o tym filmie pisze.
Minusy:
-słaba fabuła
-ohydna przewidywalność
-usmiech głownej bohaterki - ona sie szczerzyła w kązdej sytuacji - czy wściekła była, smutna czy szczęśliwa
-gra aktorska na średnim poziomie - w niektórych momentach tragiczna
-niektóre postacie denerwowały mnie - miałam ochotę wyjąć spod łóżka swoją dubeltówkę i strzelić w telewizor gdy je widziałam
-główna bohaterka nie zyskała mojej sympatii, także mojej sympatii nie zyskała tak zwana zła postać( a Ci którzy mnie znają wiedzą, że czarne charaktery uwielbiam)
-piosenki żeńskie brzmiały jak żeńskie piosenki z "High school musiacal" - oczywiście jest to mój punkt słyszenia
-hmmm..tytuł zachęca do szukania w filmie tak zwanej muzyki rockowej, ale nie ma jej zbyt wiele

Plusy:
-postać, która grał Kevin Jonas(no, ten najstarszy, mam nadzieje,że dobre imię podałam) - zabawna była tym swoim lekkim nie łapaniem o co chodzi-poprosił brata który został wysłany na obóz muzyczny,żeby mu na zajęciach technicznych zrobił karmnik dla ptaków, a to świadczy o niezłym rozkojarzeniu;]
-film leciutko lepszy od "high school musical"
-brak Troy'a
-brak seksu(no wiem dla niektórych to minus, ale widzieć,że nie każdy młody człowiek to rozpustnik)


"Camp rock" to film dla młodych i to nie dla każdych młodych(no ja mam 18 lat to chyba stara nie jestem). Jeśli mimo wszystko Drogi Czytelniku chcesz obejrzeć najnowsze dzieło Disneya posłuchaj mojej rady - zaproś koleżanki/kolegów, zrob galaretkę i rozkoszuj się wspólnym jedzeniem z filmem w tle..bo jako pierwsze danie "Camp rock" bywa niestrawialny!

Ach, nie mogłam się oprzeć - gdy szukałam zdjęć z filmu natrafiłam na oto właśnie to zamieszczone poniżej przedstawiające Jonas Brothers'ów i mojego "uubionego" Troya - i muszę przyznać - brak Zaca Efrona w obsadzie to ogromny PLUS;];]


Draka

Upiór w operze


Link 03.08.2008 :: 01:08 Komentuj (4)




Raczej rzadko płaczę na filmach... jakaś pojedyńcza łza spłynęła mi po policzku na "Pokucie", "Marzycielu" czy "Pięknym umyśle". No a tu... pod koniec filmu szlochałam równo z Upiorem, tylko trzy razy bardziej obficie - rozmazałam sobie oczy, zmoczyłam całą koszulę... :] Pierwszy raz mi się tak przytrafiło :]





Polecam.
Pcheła, jak się okazało wrażliwa i romantyczna :-)

Potter Puppet Pals - Neil Cicierega


Link 03.07.2008 :: 20:27 Komentuj (8)
Nie wiem dziewczęta, czy przez ostatni miesiąc zaglądałyście do Neila

(drodzy Czytelnicy, zdecydowanie polecam odwiedzić na youtube.com tego utalentowanego człowieka - u nas w linkach możecie przejść na jego stronę),ale ja to dzisiaj uczyniłam i znalazłam nową piosenkę, tym razem w wykonaniu Harry'ego. Jest świetna! Miłego oglądania;]

PS:ze względu na śpiew i taniec zaliczyłam ten wpis do kategorii "musical";]

Wasza oddana, Draka;]

Happy Feet


Link 01.07.2008 :: 16:10 Komentuj (4)
Film zrobiony w technice animacji komputerowej jest reżyserstwa Georga Millera. Za muzykę odpowiada John Powell. Scenariusz napisali Warren Coleman i John Collee.
Jest to opowieść o społeczności pingwinów. Każdy z nich jest świetnym śpiewakiem. Małe pingwinki uczy się udoskonalania swojego talentu w szkołach. Jednak na świat przychodzi Mumble, który kiepsko śpiewa, ale za to jest niezwykle utalentowany w stepowaniu. Jego talent nie jest jednak doceniany- uważa się go za dziwaka. Dopiero gdy Mumble dorasta poznaje grupę pingwinów z innego stada o iście hiszpańskim temperamencie. One nie tylko go akceptują, ale wręcz podziwiają. By dowieść swoim, a zwłaszcza pięknej Glorii, że jest normanlnym, zasługującym na akceptację pingwinem, Mumble wraz z nowymi przyjaciółmi wyrusza w niebezpieczną podróż, by dowiedzieć się, co dzieje się z rybami, których nagle zaczyna brakować.
Historia przedstawiona w filmie jest porywająca i bardzo pouczająca- pokazuje, że wszyscy są równi i, mimo pewnych różnic, tak samo są warci tolerancji i miłości. Uważam, że wielkim atutem filmu jest muzyka (w końcu jest w kategorii musicale, choć równie dobrze mógłby być w komediach). Są tu przedstawione świetne remixy starych przebojów takich jak Boggie Wonderland. Muzyka szybko wpada w ucho i podrywa do tańca, zwłaszcza gdy widać na ekranie pląsy całego stada pingwinów stepujących razem z Mumble. Sądzę, że na naszą uwagę zasługują też aktorzy podkładający głosy pod bohaterów- są to Nicloe Kidman, Hugh Jackman, Brittany Murphy, Elijah Wood i niezrównany Robin Williams w roli prześmiesznego pingwinka Ramona. Wrażenie robią też zdolności wokalne większości z artystów. Dlatego też polecam obejrzeć film w oryginalnej wersji- anglojęzycznej. Wadą jednak może być to, że film trwa ponad 2 godziny. Można odnieść wrażenie, że akcja się trochę dłuży. Nie wiem też czy każdego przekona motyw śpiewających i stepujących pingwinów- niektórzy mogą uznać to za naiwne. Ja uważam, że kto nie obejrzy, ten się nie przekona, a gdy już zacznie oglądać na pewno pokocha ten ciepły film.
Troll


A oto fragment pokazujący tańce i śpiewy pingwinów. Śpiewają: Brittany Murphy- Gloria i Robin Williams- Ramon.





Hair - Sodomy - Donnie Dacus


Link 12.05.2008 :: 21:29 Komentuj (3)
-Wiesz, Mamo, zastanawiałyśmy się dziś z dziewczynami, czy wyrzuciliby nas ze szkoły, jakbyśmy wystąpiły z "sodomy" z Hair na konkursie piosenki angielskiej...
-Coś Ty. Nie wyrzuciliby was, bo to klasyka
:]


Hair (1979) - hair song - Donnie Dacus


Link 30.04.2008 :: 21:01 Komentuj (0)


Sweeney Todd


Link 29.04.2008 :: 00:08 Komentuj (0)
Link do recenzji: Sweeney Todd






Draka